Pan Robert Zaborowski, właściciel piekarni Zaborowscy, na temat komorowej myjki Guggenberger

Pan Robert Zaborowski, właściciel piekarni Zaborowscy, na temat komorowej myjki Guggenberger

Wiele lat czekaliśmy na takie rozwiązanie, jakim jest komorowa myjka Guggenberger. Komfort pracy jaki zyskaliśmy, jest nie do przecenienia. Gdybym miał się cofnąć do okresu przed zakupem myjki, byłoby to dla mnie jak powrót do średniowiecza. Nie mogę sobie już tego wyobrazić. Zalane, brudne posadzki, mokry, nie gotowy do wykorzystania osprzęt, tak było na pracowni cukierniczej. Wózki pieca obrotowego, duże gabarytowo misy, pojemniki myliśmy karcherem, jeszcze mokre wprowadzaliśmy na pracownię. Aż 3 osoby były zatrudnione specjalnie do tych zadań. Najważniejsze, że nie muszę już uczestniczyć w myciu. Pracownicy sami „ogarniają” temat. Z trzech etatów został jeden.
Obsługa myjki jest banalnie prosta. Po załadowaniu komory i starcie programu myjącego, pracownik przygotowuje kolejny wózek do mycia lub też zajmuje się zupełnie czymś innym. W myjce Guggenberger myję niemal wszystko. Wkładam do myjki nawet 2 m blaty cukiernicze (po odkręceniu kółek). Przed załadunkiem nie płuczemy osprzętu, kapiący nadzieniem czy tłuszczem wprowadzamy bezpośrednio do komory. Nie skrobiemy zaschniętych żeli cukierniczych z koszy. Efekt, mimo że nie uzyskujemy wysokiej temperatury wody, jest wysoce zadowalający. Do myjki ładujemy na jeden cykl 52 kosze cukiernicze, 32 piekarskie. W specjalnych wózkach myjemy koszyczki garownicze. Świetne efekty mycia dzięki systemowi dwukrotnego odwirowania widać na kastlach, pełnych blachach,  rantach, gdyż cały brud zostaje odwirowany. Poziom czystości pozwala na to, że zrezygnowaliśmy z wykładania papieru w koszykach cukierniczych. Przy cyklicznym myciu i temp. wody do 80oC wózki pieca obrotowego odzyskują wygląd z okresu nowości.

Utrwalony nagar schodzi po zastosowaniu wstępnego godzinnego programu mycia, wysokiej temperatury i mocniejszej chemii. Im wyższa temperatura mycia, tym szybciej schną resztki wody na osprzęcie po wyjęciu. U nas osprzęt ma czas na wystygnięcie, ale gdyby była potrzeba użytkowania bezpośrednio po myciu, nie ma najmniejszego problemu. Myjka pracuje dziennie ok. 5 h. Wyjątkowo z piątku na sobotę 16 h. Wykorzystujemy programy ustawione fabrycznie, od 1-6. Najkrótszy 3 min. program wystarcza na mycie koszy, na 2. programie myjemy tłuste misy, garnki cukiernicze, na 3. – foremki, blachy, deski, na 5. – ranty. Kosze cukiernicze myte są codziennie, wózki, foremki raz w tygodniu.
Wodę do mycia, która jest w obiegu zamkniętym (zbiornik umieszczony pod posadzką), wymieniam 3 razy w tygodniu. Czystą wodę do płukania pozyskujemy przez wykorzystanie wstępnie podgrzanej wody użytkowej z zakładu, nasz myjka wyposażona jest w bojler do podgrzewania. Posiadam 2 pompy do dozowania chemii, coraz częściej jednak wykorzystujemy jedną.
Montaż myjki jest prosty, zajął firmie GETH jeden dzień. Wyzwaniem okazała się zbyt mała brama i musieliśmy rozbierać dach. Przez niemal 4 lata użytkowania nie zdarzyły się żadne poważne awarie. Zużyciu ulegają dysze natryskowe, ale w tym przypadku mogę liczyć na szybką interwencję serwisu firmy GETH. Dotychczas nie policzyłem oszczędności. Ale śmiało mogę stwierdzić, że zużywamy (w porównaniu do innych systemów mycia) mniej wody i prądu. Odpadły tez koszty personalne (2 etaty).
Na pierwszym miejscu będę jednak podkreślał wygodę pracy, która jest bezcenna, podobnie, jak pierwsza reakcja pracowników !WOW! Niedowierzali, ze tak brudną pracę można wykonać w tak wygodny i czysty sposób. Miałem możliwość konfrontacji swojego zakupu, przyjechał bowiem do mnie do zakładu piekarz ze Śląska, który zakupił myjkę stworzoną na wzór myjki Guggenberger. Cena przemawiała, ale już jakość mycia i wykonania nie. Myjka, choć wyglądem podobna, miała moc  zmywarki kuchennej. Klient dzwonił do mnie chcąc poznać szczegóły do przerobienia swojej maszyny.
Ja nie żałuję zakupu. Uważam, że to była jedna z lepszych inwestycji. Polecam wszystkim i wiem, że prędzej czy później taka myjka znajdzie się w każdym zakładzie piekarskim, czy cukierniczym.
Robert Zaborowski, współwłaściciel Piekarni Zaborowscy, Kaszów