Natalia Rohenkohl do Canto z Brazylii, rok 2013

grafika
Skąd pomysł, by ferie zimowe (lato w Polsce to czas zimowy w płd. Brazylii) zamiast na odpoczynek rzeznaczyć na podróż do odległego o 11 tys. km kraju?
 
Ferie w pracy w Polsce to żadna strata, biorąc pod uwagę możliwość zdobycia doświadczenia, poznania kultury. To dla mnie bardzo interesujące móc poznać zarówno życie zawodowe, jak i kulturowe tego kraju. Z pozycji turysty byłoby to niemożliwe. W Polsce realizuję projekt analizy brazylijskiego rynku piekarskiego. Poznałam pracowników, strukturę i działalność firmy GETH, dowiedziałam się więcej o sprzedawanych urządzeniach, część z nich mogłam zobaczyć podczas pracy w dobrze wyposażonej piekarni wdrożeniowej na terenie firmy. Produkcja chleba bardzo mnie zainteresowała. Nigdy dotychczas nie byłam w piekarni. Poznałam też ludzi
związanych z branżą: piekarzy, którzy pracują nocą, sprzedawców urządzeń, którzy doradzają, projektują i sprawiają, by ich klient mógł być bardziej konkurencyjny poprzez nowsze, lepsze rozwiązania techniczne. I w końcu grupę serwisową „na posterunku” – gotową do interwencji w razie awarii. To wszystko było interesujące i przydatne dla moich studiów. Następnie rozpoczęłam analizę brazylijskiego rynku w Brazylii. Początkowo były to ogólne dane o kraju, z czasem zagłębiałam się bardziej w strukturę branży, tę drugą część postanowiłam dokończyć na miejscu w Brazylii, odwiedzając piekarnie i rozmawiając z właścicielami zakładów. Na rynku pracy w Brazylii (i nie tylko) międzynarodowe doświadczenie i związana z tym wiedza są bardzo cenione.
Dlatego ufam, że ten pobyt pomoże mi zdobyć dobrą pozycję zawodową. Poza tym wiedzę teoretyczną zdobytą na studiach mogłam skonfrontować z praktyką.
 Czym różni się polski chleb od brazylijskiego?
Istnieją drobne różnice smakowe, ale generalnie pieczywo smakuje podobnie. Mamy inne rodzaje mąki, np. maniok, popularna jest mąka kukurydziana. Stąd różnice w asortymencie. Ulubioną przekąską z pieczywa są bułeczki (kształtem przypominają kulki serowe) na bazie ciasta z manioku, z serem żółtym. Widzę różnicę w znaczeniu chleba w kulturze. U nas pieczywo nie jest traktowane z tak dużym pietyzmem, jest raczej zwykłym
pożywieniem. Nadmiar lub przeterminowane wypieki wyrzuca się do kosza (nie bez znaczenia jest fakt, że chleb jest tani). Nie wspomnę o tradycji całowania chleba podnoszonego z ziemi, dla mnie to niehigieniczne. W Brazylii chleb jest kojarzony z zarobkami, mówimy, że trzeba zapracować na chleb. Jest sporo powiedzeń, np. twardy chleb to określenie skąpca, dom bez chleba to dom, w którym nie ma zgody, zjeść chleb umiesiony przez diabła to wyjść cało z opresji.
Jak często spożywany jest u Was chleb?
Chleb jadamy codziennie, ale nie do każdego posiłku. Wiele osób spożywa chleb na śniadanie, niektórzy jako przekąskę po południu oraz na kolację. Nie jest jednak podawany do obiadu, na który jadamy głównie ryż z fasolą w sosie mięsnym lub warzywnym. W mojej rodzinie raz w tygodniu kupuje się w markecie pakowany chleb, nie jemy świeżego chleba na co dzień. Badając przyzwyczajenia konsumenckie, przeczytałam jednak, że Brazylijczycy lubią świeży chleb. Najczęściej zjadane jest tzw. pieczywo francuskie: 50 g bułka/paluch z mąki pszennej na śniadanie lub jako przekąska po południu. Istnieją oczywiście lokale przy piekarniach, gdzie można nie tylko kupić chleb, ale i na miejscu zjeść wypieki i wypić kawę. W Sao Paulo jest to bardzo popularne.
Czy Brazylijczycy zwracają uwagę na jakość pieczywa?
Brazylia jest bardzo zróżnicowana społecznie, dlatego trudno generalizować. Północ jest zdecydowanie biedniejsza, ludzie bytują w slumsach. Dla nich kwestia jakości premium jest abstrakcją, kupują więc to, co najtańsze. Ale istnieje grupa społeczeństwa, która wybiera artykuły dobrej jakości, dając tym samym wyraz dbałości o zdrowie. Obecnie większa część społeczeństwa kupuje to, co tanie, nie przykładając wagi do jakości.
Zważywszy na szybki rozwój gospodarczy kraju, w następnych latach to się zmieni.
Czy jest coś, czego będzie Ci brakowało po powrocie do Brazylii?
Naturalnie: krajobrazu, ludzi, których miałam szczęście tu poznać, architektury, lodów, bezpieczeństwa w miejscach publicznych, punktualności środków komunikacji i mimo wszystko: pachnącego pieczywa z piekarni.
Jakie dostrzegasz różnice kulturowe pomiędzy Brazylią a Polską?
Jest ich wiele. Nigdzie nie widziałam tylu samochodów parkujących na chodnikach. Młode kobiety noszą
u nas obowiązkowo długie włosy, a tu nie. Na imprezach widziałam, że niektóre noszą buty na płaskim obcasie –
u nas to nie do pomyślenia! Nie mogę wprost uwierzyć, jak duuuuuuuuuża jest dolna część polskiego bikini. Polskich mężczyzn określiłabym mianem dżentelmenów. Są i inne różnice, np. w porze polskiej kolacji my pijemy kawę i jemy podwieczorek, a pracę kończymy znacznie później (pracujemy od godz. 8-9 do 18-19 (w tym 1,5 godz. przerwy na lunch). I wreszcie bezpieczeństwo: u Was wieczorne spacery są rzeczą naturalną, a w Brazylii wiążą się z ryzykiem napadu rabunkowego.
Czego nasze narody mogłyby się od siebie nauczyć?
Brazylijczycy mogliby się nauczyć od Polaków, w jaki sposób przyjmuje się gości: doświadczyłam tutaj serdeczności, atencji i gotowości służenia pomocą, którą trudno ująć w kilku słowach. Czułam się wszędzie
mile widziana. Podoba mi się to, że cenicie dziedzictwo kulturowe. Brazylijczycy powinni też zobaczyć, jak wygodnie, punktualnie i bezkolizyjnie można zorganizować ruch miejski. Z kolei Polacy mogliby się nauczyć
od Brazylijczyków improwizacji, kreatywności i spontaniczności, dystansu do siebie, umiejętności śmiania
się z siebie samego… No i naturalnie gorących rytmów samby.
Dziękuję za rozmowę.
Małgorzata Majdan